Bloog Wirtualna Polska
Są 1 107 124 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Zbrodnia i kara" - epilog (interpretacja)

czwartek, 28 października 2010 14:22
Skocz do komentarzy


Ciało Rodiona winno więc zostać skatowane na syberyjskiej katordze. Duszę niech upokorzy szyderczy tłum. Tylko to podwójne ukrzyżowanie doprowadzi Raskolnikowa do zbawienia. Tylko po śmierci kainowego j a Raskolnikow, ów nowy Łazarz, będzie mógł zmartwychwstać. Dopiero wówczas usłyszy on z ust Chrystusa słodkie i zbawienne: Łazarzu, wynidź z grobu!



TRIUMF ŁASKI (fragm.), w: Ryszard Przybylski Dostojewski i "przeklęte problemy" (1964)


Raskolnikow był wyjątkowo mocno przeświadczony, że jego teoria jest bezwzględnie słuszna. Stanowisko Soni wydawało mu się niedorzeczne: "... a najgorszy twój grzech, to żeś  n a d a r e m n i e  umartwiła i zdradziła siebie. To najokropniejsze, że żyjesz w tym brudzie, którego nienawidzisz, a zarazem wiesz sama (bo wystarczy mieć oczy), że nikomu tym nie pomagasz i nikogo przez to nie ocalasz!" Dopóki wytrwa w przekonaniu o swych racjach, Sonia wzbudzać w nim będzie obok podziwu i litości - wstręt. Nawet na katordze przez długi czas będzie ją nienawidził. Raskolnikow nie chciał przyznać, że popełnił zbrodnię. Miał sobie do wyrzucenia tylko słabość. Mierziła go świadomość, iż jest nadal, jak wszyscy inni, "estetyczną wszą", która brzydzi się "przelaną krwią". Uważał do końca, że rachunek jego był prawidłowy. [...]


Podobnie sądził również na katordze. Nie znalazł "w przeszłości żadnej szczególnej winy", "nie czuł skruchy z powodu swej zbrodni": "Cóż oznacza słowo «występek»? Sumienie mam spokojne. Zapewne zostało dokonane przestępstwo kryminalne; zapewne została naruszona litera prawa i przelana krew; ślicznie, weźcie za literę prawa moją głowę... i basta! Naturalnie, w takim razie nawet liczni dobroczyńcy ludzkości, którzy nie odziedziczyli władzy, tylko sami ją zagarnęli, powinni być powieszeni od razu po pierwszych swych krokach."


Teoria Raskolnikowa była arcysłuszna i nienaruszalna, albowiem - używając pojęć Maksyma Wyznawcy - spoczywała na "prawie rozumu". Dopóki Raskolnikow "posługuje się sylogizmem", prawo Chrystusa, lex Christi, jest dla niego nie tylko nie do przy jęcia. Jest przede wszystkim nie do pojęcia. Prawo Chrystusa, według chrześcijańskiej teologii moralnej, przewyższa bowiem siły rozumu. Prawo Jezusa nie tyle się rozumie, ile się według tego prawa żyje. Żyje się zaś wówczas, kiedy po dostąpieniu łaski naśladuje się czyny i myśli Chrystusa, kiedy prowadzi się "życie w Chrystusie". Wyrzeczenie się zbrodniczej teorii, przyznanie się do winy, przyjęcie "prawdy Chrystusa" - przypomnijmy terminologię Maksyma - nie może nastąpić metodą racjonalnej, rozumowej spekulacji. Dostojewski wielekroć podkreślał, że "syllogizm" nie zaprowadzi nikogo do Boga. Jest więc rzeczą całkowicie zrozumiałą, iż "zmartwychwstanie moralne" Raskolnikowa nie może nastąpić w wyniku przemyślenia, w wyniku nowego rachunku logicznego. Musi nosić charakter mistyczny.

 

Przełom duchowy o takim właśnie charakterze mógł nastąpić dopiero po paru przynajmniej latach katorgi - zgodnie z "ideą prawosławną" Dostojewskiego, który uważał, iż akt skruchy przyśpieszany jest przez cierpienie. Epilog Zbrodni i kary - jeśli pisarz nie zamierzał zrezygnować z głoszenia swej "chrześcijańskiej utopii" - musiał zostać napisany. I jednocześnie "nawrócenie" Raskolnikowa nie mogło się odbyć w ramach przyjętej struktury powieściowej, stanowiącej dokładny opis kilku dni życia Rodiona. Nastąpiło zatem na kartach epilogu, [...]. Ostatnie słowa utworu świadczą, iż Dostojewski zdawał sobie sprawę, że pełne opisanie "zmartwychwstania" Raskolnikowa wymagałoby całej oddzielnej powieści. Toteż przełom duchowy głównego bohatera został zaledwie zaznaczony, naszkicowany.

"Ale tu już zaczyna się nowa historia, historia stopniowej odnowy człowieka, historia stopniowego jego odradzania się, stopniowego przechodzenia z jednego świata w drugi, znajomienia się z nową, dotychczas zupełnie nieznaną rzeczywistością."

 

Wielekroć pisano, że epilog Zbrodni i kary jest słaby, blady, nieprzekonywający. Epilog ten nie mógł być inny. Odrodzenie moralne czy triumf Jezusa nie były dla Dostojewskiego sprawą "dowodu" czy argumentów. Mogły być tylko dziełem cudu, którego dokona łaska na przekór "rozumowej prawdzie" nowożytnego racjonalisty.

 

[...] Człowiek podlegający stanom mistycznym powiada z reguły, że nie potrafi ich w żaden sposób wyrazić, że przeżyć jego niepodobna opisać słowami. Najczęściej przyznaje, że tylko odczuwa i że opisać tego, co odczuwa, właściwie nie może. [...] Ponieważ wynika stąd, że istotne właściwości stanu mistycznego nie mogą być udzielane lub przekazywane innym, każdy opis przełomu mistycznego - jeśli w ogóle zostaje podjęty - musi posługiwać się pojęciami mglistymi, ogólnymi i niekonkretnymi. Za pomocą takich właśnie ogólnych określeń i subtelnych sugestii opisze Dostojewski "zmartwychwstanie moralne" Raskolnikowa.I stotną cechą przeżyć mistycznych jest też fakt, że wszystko dokonuje się w duszy ludzkiej bez udziału rozumu. [...]

 

"Zmartwychwstanie moralne" Raskolnikowa odbywa się bez jego udziału, poza jego intelektem, "samo przez się". [...] Dostojewski [...] zaznaczył więc w Zbrodni i karze, że w wypadku Raskolnikowa "odrodzenie duchowe" było dziełem łaski, która czuwała nad losem zbrodniarza.


Podczas pierwszej rozmowy Porfirego z Raskolnikowem, sędzia, mając na uwadze ciągłe zastawianie pułapek psychologicznych, zadaje Rodionowi pytanie, czy wierzy on we wskrzeszenie Łazarza. Wbrew własnym przekonaniom, a zgodnie - jak się wydaje - z taktyką, Raskolnikow odpowiada, że wierzy. Z sytuacją tą koresponduje inna. Wchodząc do Soni Raskolnikow dostrzega Ewangelię, którą niegdyś zostawiła tu zamordowana przez niego Lizawieta. Zupełnie bezwiednie i znienacka Raskolnikow, który do cerkwi nie chodził, a Ewangelię czytał tylko w szkole (nie wiedział, że historii o Łazarzu nie ma w ewangeliach synoptycznych), poprosił Sonię, aby mu przeczytała o Łazarzu.

 

Prośbę swoją Raskolnikow skłonny jest uznać za irracjonalny bezsens. [...] I właśnie podczas lektury tego rozdziału Raskolnikow usłyszy słowa Chrystusa, które określą jego los: "Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyw będzie." (Jan, XI, 25) Raskolnikow nie zdaje sobie z tego sprawy, że wszystkie te przypadki oznaczają w istocie czuwanie łaski.

 

Wbrew prawdzie rozumu, nie wiedząc właściwie dlaczego, bez żadnego wewnętrznego przekonania Raskolnikow idzie "wydać siebie". Rola Soni w podjęciu tej decyzji, dokonanej wbrew rozumowi, nie wiadomo właściwie dlaczego, jest decydująca. Sonia zawiesza krzyż na piersi Raskolnikowa, za jej namową idzie Rodion ucałować i przeprosić matkę-ziemię. Raskolnikow zgodnie ze swym rozumem uważa to zachowanie za dziwne. Ale za każdym razem spełnia te na pół magiczne gesty, przyjmuje liturgiczne symbole, które przecież - jak wierzą chrześcijanie - oddziałują na duszę człowieka niezależnie od jego woli.

 

Za ostateczny objaw łaski należy uznać sen proroczy, jaki Rodion miał na katordze. Ujrzał w nim wizję zagłady cywilizacji rozumu, którą sam pragnął niegdyś zbudować. [obrazowanie katastroficzne] Wizję końca świata, kiedy ludzie nie umiejący odróżnić dobra od zła poczęli się zabijać wzajemnie z pychy i poczucia bezkarności.

 

I nagle, jak to bywa w przełomach mistycznych, w sposób racjonalnie niewytłumaczalny nastąpiło "zmartwychwstanie moralne". Raskolnikow nie potrafił nazwać ani określić tego, co się z nim działo: "...a i nie umiałby teraz nic rozstrzygnąć świadomie - c z u ł  t y l k o". Nagle zupełnie niezależnie od swej woli opuścił "sferę rozumu": "zamiast dialektyki przyszło życie i w świadomości musiało się wypracować coś zupełnie innego''. Miejsce prawdy rozumu zajęła łaska żywota, sięgnął po Ewangelię. Tę samą, która należała do Lizawiety, a później do Soni. Tę samą, z której Sonieczka czytała mu opowieść o Łazarzu. Odczuł, że ponad wszystkie "prawdy rozumu" mądrzejsza jest ta "księga żywota". W ten sposób spełniło się działanie łaski, bez której - jak wierzył Dostojewski - żaden człowiek nie jest w stanie zbawić samego siebie od zła, jakie stworzył w świecie rozum.


Przyjęcie przez Dostojewskiego poglądu wywodzącego się jeszcze z chrystologii Maksyma Wyznawcy, poglądu o pełnej obcości i nieprzenikalności między "prawdą rozumu" i "prawdą Chrystusa", zaważyło jednakże w sposób decydujący na stosunku pisarza do "nowożytnych idei" Raskolnikowa. Głębia argumentacji Raskolnikowa jest bowiem w Zbrodni i karze zdumiewająca i niczym nie osłabiona. Siła tych argumentów mogła istotnie przerazić wierzących.


I jeśli prawosławny pozytyw Dostojewskiego łatwo powitać dziś wyrozumiałym uśmiechem, to trudno przejść bez niepokoju i przerażenia obok racjonalistycznego systemu etycznego Raskolnikowa. Zbyt bliski jest on moralności współczesnego dwudziestowiecznego człowieka zarówno tam, gdzie zniewala celnym teoretycznym argumentem, jak też i tam, gdzie ociera się o zbrodnię. Raskolnikow zapoczątkował bowiem epokę "laickiego tragizmu", który stał się jednym z głównych problemów literatury naszego stulecia. W końcu przecież dla wierzących bez wahania w prawdę Objawienia "rachunek Raskolnikowa" nie stanowi istotnego zagadnienia. Jest on udręką ludzi, dla których etyka jest tylko i wyłącznie sprawą rozumu. Dlatego powieść ta stała się księgą rozpaczy dopiero dla tych pokoleń, które zrozumiały i odcierpiały antynomie systemu moralnego bez Boga. I wszystko wskazuje na to, że nadal w każdej epoce powieść ta burzyć będzie naiwne przekonanie, iż laicka etyka jest systemem prostym, radosnym, nie obarczonym ciężarem rozdartych sumień i "przeklętych problemów".

 

Podziel się
oceń
7
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 05 lipca 2014 18:17

    Kapitalna strona!

    autor Ludomir

    blog: http://tinyurl.com/oeu77n9

  • dodano: 02 lipca 2012 19:19

    prawosławie - chrześcijaństwo wschodnie charakteryzujące się ciągłością tradycji od czasów apostolskich, własną liturgią i niezależnością lokalnych Kościołów (Kościoły prawosławne), stanowiące jedną z 3 wielkich gałęzi chrześcijaństwa.

    autor prawosławni to chrześcijanie

  • dodano: 14 maja 2012 0:37

    "...liturgiczne symbole, które przecież - jak wierzą chrześcijanie - oddziałują na duszę człowieka niezależnie od jego woli." - błąd merytoryczny, zmienił bym chrześcijan na cerkiewnych, albo katolików, gdyż protestanci odrzucają bezpośrednie oddziaływanie przedmiotów. Sam jestem katolikiem, ale zdaję sobie sprawę z panujących obyczajów wśród chrześcijan.

    autor takor

  • dodano: 28 września 2011 16:36

    Eleganckooo

    autor Pepis

  • dodano: 02 kwietnia 2011 17:26

    wow! super ;]

    autor marysia

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 26 lipca 2014

Licznik odwiedzin:  185 397  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

blog przeznaczony dla uczniów klasy 3 CD i 3 H II LO w Bydgoszczy

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 185397
Wpisy
  • liczba: 294

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl